FINANSE

W stosunku do roku poprzedniego nieco osłabiła się liczba poszukiwanych specjalistów w branże FINANSE, ale w tym sektorze o pracę nie trudno nawet w takich miastach jak: Lublin.

Liderzy:
26% mazowieckie
7,7% dolnośląskie
Początek II kwartału:
21% – mazowieckie,
10% śląskie,
8%  pomorskie.

Warszawa i Wrocław wciąż odnotowuje duże zapotrzebowanie na finansistów. – Nie są to oferty banków. Tych w porównaniu z rokiem ubiegłym jest zdecydowanie mniej. Trend jaki obserwujemy w pierwszym kwartale i na początku drugiego, to zapotrzebowanie na ludzi z doświadczeniem bankowym do pracy w firmach doradztwa finansowego, gdzie znajomość bankowych produktów jest bardzo ważna – komentuje Joanna Piec-Gajewska, ekspert rynku pracy w Portalu Praca.pl. Dużo się mówi o kryzysie w bankowości, ale ofert w tym sektorze jest dużo w porównaniu z innymi branżami. Z zapotrzebowaniem na fachowców w sektorze finansowym zgadza się Michał Szkoła, dyrektor ds. sprzedaży z Finance Center Niezależni Doradcy Kredytowi.
- Obecny czas to dobry okres dla firm doradztwa finansowego. Można pozyskać do współpracy doświadczonego doradcę, który wie jak uzyskać dobre dochody dla siebie i firmy, w której pracuje. Posiada wiedzę jak inwestować w nowoczesne produkty finansowe i dynamicznie się rozwijać nawet w czasach spowolnienia. Efekt? Przede wszystkim mniejszy koszt „przejęcia” pracownika, bo można mu zaproponować mniejsze pieniądze za to samo stanowisko, a nawet wyższe – komentuje szef Finance Center. Michał Szkoła dodaje, że jest to praca dla tych, którzy naprawdę potrafią sprzedawać produkty finansowe i robią to z czystej przyjemności. Dotyczy to także firm doradztwa finansowego, które potrafią prężnie działać na rynku w dobie kryzysu, ponieważ w ciągu kilku miesięcy 30% pośredników zaprzestało swojej działalności lub połączyli się miedzy sobą. Eksperci przewidują, że na tym samym poziomie do końca roku utrzymają się także oferty pracy dla bankowców.

Lipiec 21, 2009 at 12:18 pm Dodaj komentarz

Portal Praca.pl jest patronem medialnym projektu „Zysk z dojrzałości”

Celem projektu „Zysk z dojrzałości” jest poprawa sytuacji osób 50+ na rynku pracy – przeciwdziałanie społecznemu wykluczeniu i dyskryminacji tej grupy wiekowej. Projekt skierowany jest przede wszystkim do pracodawców i służb zatrudnienia, ale również do szerokiej opinii publicznej w celu przeciwdziałania negatywnym stereotypom na temat aktywności zawodowej 50+.
Projekt realizuje Akademia Rozwoju Filantropii w Polsce (www.filantropia.org.pl). Akademia jest niezależną, nienastawioną na zysk organizacją pozarządową założoną w 1998 r. Prowadzi działania w obszarze rozwoju społeczności lokalnych, aktywności młodzieży, osób starszych, społecznego zaangażowania biznesu, przedsiębiorczości społecznej i filantropii indywidualnej.

Czy stać nas jako społeczeństwo na utrzymywanie ponad czterech milionów ludzi, którzy mogliby pracować, a są bierni zawodowo? Czy system ubezpieczeń społecznych wytrzyma coraz większe obciążenie świadczeniami emerytalno-rentowymi?

Warszawa, 10 lipca 2008 r. – W Polsce średni wiek przechodzenia na emeryturę wynosi niecałe 58 lat (2006 rok), co stawia nas na szarym końcu Europy. Rządowe zapowiedzi zmian w obecnym systemie emerytalnym wywołują fale strajków i protestów, podczas gdy bez przemyślanych zmian w obszarze uregulowań rynku pracy polska gospodarka wkrótce nie udźwignie rosnących wydatków na emerytury. Z szacunków Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, w latach 2006-2010 ZUS odnotuje deficyt w wysokości od 154,9 mld zł do 195,42 mld zł.

W Wielkiej Brytanii do 2020 roku ustawowy wiek emerytalny zostanie wyrównany dla kobiet i mężczyzn do wieku 65 lat. Co więcej, brytyjski rząd dostrzega potrzebę stopniowego dalszego jego podnoszenia tak, by do 2050 roku osiągnął 68 lat. Z kolei w Japonii pomimo ustawowych 60 lat, kobiety pracują średnio do 66., a mężczyźni do 70. roku życia. W czerwcu tego roku czeski parlament przyjął ustawę, która podwyższa wiek emerytalny z dzisiejszej średniej 61 lat do 65 lat.

Więcej informacji znajdziesz na zlecenia.

Styczeń 9, 2009 at 11:33 am Dodaj komentarz

Co piąty internauta szuka pracy

Firma badawcza Gemius SA opublikowała wyniki raportu dotyczącego mobilności zawodowej internautów. Według niego, co piąty aktywny zawodowo internauta szuka obecnie pracy, a kolejne 60% wyraża gotowość do jej zmiany. Oznacza to, że Polacy są otwarci na nowe oferty pracy. Jedynie jedna piąta aktywnych zawodowo pełnoletnich internautów nie jest zainteresowana zmianą zajmowanego stanowiska i nie przegląda ogłoszeń. Ponad 1/3 badanych przyznaje, iż nie szuka pracy, ale mimo to przegląda czasem ogłoszenia i w razie napotkania ciekawej oferty, zainteresuje się nią. Kolejne 20% respondentów nie przegląda ogłoszeń, ale chętnie zainteresowałoby się ofertą złożoną bezpośrednio przez pracodawcę. Taki sam odsetek internautów (20%) przyznaje się do aktywnego poszukiwania pracy.

Według autorów raportu najrzadziej chęć zmiany pracy deklarują osoby po 35. roku życia oraz osoby z kadry zarządzającej oraz osoby prowadzące własną działalność gospodarczą. Natomiast osoby lepiej wykształcone częściej niż pozostali rozglądają się za nową pracą mimo stabilizacji zawodowej.

Blisko dwie trzecie aktywnych zawodowo internautów deklaruje, że wykorzystują lub wykorzystywali internet do poszukiwania ofert pracy. Mimo to, jak pokazują wyniki badania, najskuteczniejszym sposobem znalezienia pracy jest rekomendacja rodziny lub znajomych. Tak swoje obecne stanowisko zdobyła ponad połowa pracujących internautów. Dla porównania na internet wskazało 8% respondentów, tyle samo co na prasę.

Badanie zrealizowano za pomocą ankiet emitowanych na witrynach internetowych korzystających z bezpłatnej wersji systemu stat24 lub bezpłatnego audytu site-centric stat.pl/PBI. Analizą objęto odpowiedzi 2067 aktywnych zawodowo internautów w wieku co najmniej 18 lat, którzy wypełnili ankietę do końca.

Listopad 3, 2008 at 12:08 pm Dodaj komentarz

Największa agencja w kraju

Czołowe firmy rekrutujące pracowników – Randstad i Active Plus – połączyły swoje siły. Powstała największa agencja pośrednictwa pracy w Polsce. Nowa firma zamierza wysyłać do pracy 14 tys. pracowników tymczasowych na dzień. Poza tym co roku ponad 5 tys. osób za pośrednictwem połączonych firm będzie mogło znaleźć pracę na etacie. Połączenie wpłynie również na efektywność pracy konsultantów w nowej firmie, bo pracownicy będą mieli dostęp do dwóch baz danych.

Czerwiec 12, 2008 at 3:43 pm Dodaj komentarz

Zadowolenie rośnie, ale powoli

Firma Hewit Associates przedstawiła wyniki badania „Najlepsi Pracodawcy 2008”. Z raportu wynika, że większe płace wcale nie przekładają się na naszą satysfakcję z pracy ani na lojalność wobec pracodawcy. Internauci najczęściej skarżą się, że ich podwyżki wynikają z tego, ze skończył im się okres próbny i przechodzą na normalne zatrudnienie lub też, że podwyżki są małe, a oznaczają dużo więcej obowiązków. W porównaniu z ubiegłorocznymi wynikami badania przy podwyżkach średnio o 7% liczba pracowników przekonanych, że ich wynagrodzenie jest adekwatne do wkładu pracy, wzrosła zaledwie z 26-27%.

To efekt tego, że na zadowolenie w pracy mają wpływ nie tylko zarobki. Ważne jest np. to, czy w pracy możemy się rozwijać, czy wykonujemy zadania zgodne z naszym wykształceniem i umiejętnościami. I czy nasz przełożony się z nami dobrze komunikuje. Liczą się też bardziej prozaiczne rzeczy – czy w biurze jest czysto, czy w toalecie mamy pachnące mydło i czy nasi współpracownicy są mili. Liczy się też zakres obowiązków, a z powodu braku pracowników szefowie firm, szukając oszczędności, często nie chcą zatrudniać nowych osób i obciążają dodatkowymi obowiązkami tych, którzy zostali.

Sytuacja na rynku pracy nie pozostała też na lojalność pracownika wobec pracodawcy. Według raportu Hewitta w ponad 80% firm lojalność drastycznie się obniżyła. To dlatego, że rynek pracy się spolaryzował. Pracodawcy, którzy przyzwyczaili się, że sami ustalają warunki i nie liczą się z personelem, są teraz na przegranej pozycji. Firmy, które myślały długofalowo, etycznie i „po ludzku”, dziś wygrywają, bo lojalność pracownika jest kluczową sprawą dla firmy.

Maj 2, 2008 at 1:40 pm Dodaj komentarz

Młodociani niemile widziani

Właśnie ze względu na skomplikowane procedury zatrudnienia takich pracowników, wielu pracodawców nie chce się na nich decydować. – Mam problemy z kadrą, szczególnie z obsługą kelnerską, ale staram sobie jakoś radzić. Myślałam o licealistach, ale zrezygnowałam z tego pomysłu. Takiego pracownika trzeba przecież przeszkolić, a na to trzeba czasu. Zatrudnianie kogoś na umowę o pracę na dwa miesiące po prostu mi się nie opłaca – mówi właścicielka jednej z poznańskich restauracji.

Podobnego zdania jest Roman Lewandowski, rzecznik sieci sklepów Rossmann: – Przyjęć sezonowych nie praktykowaliśmy nigdy i raczej nie będziemy praktykować. Praca w sklepie wymaga już pewnego doświadczenia i, przede wszystkim, dyspozycyjności. Postanowiliśmy „uderzyć” w inną grupę wiekową i dotrzeć do osób po czterdziestce. Uważam, że takie działanie jest bardziej prospołeczne, niż zatrudnianie młodocianych – mówi.

Krzysztof Kłapa z McDonald’s: – U nas szkolenia stanowiskowe odbywają się w zakresie obowiązku pracy. Osoby, które zatrudnialiśmy podczas wakacji najczęściej pracowały w naszych restauracjach w wymiarze jednego miesiąca i jest to dla nas całkowicie do zaakceptowania.

Młodociana siła robocza jest najczęściej traktowana właśnie jako pomoc doraźna – w okresie większego spiętrzenia i obłożenia obowiązkami, a także w okresie urlopowym. Wtedy pracodawcy nie mają najczęściej innego wyjścia – studenci zwykle wybierają wyjazdy zagraniczne, a wiele starszych osób po prostu nie chce pracować za oferowane przez polskich pracodawców stawki.

Na taką, dodatkową pracę przed ostatnimi świętami Bożego Narodzenia, za namową kolegi z klasy zdecydował się Kamil, uczeń drugiej klasy technikum w Sopocie. Pracę pomocnika w sklepie odzieżowym znalazł przez Młodzieżowe Biuro Pracy przy Ochotniczym Hufcu Pracy w Gdyni. Pracowali przez 2,5 tygodnia. – Zdecydowałem się głównie ze względu na kolegę, który strasznie mnie do tej pracy namawiał. Poza tym pomyślałem, że na święta przydadzą mi się dodatkowe pieniądze – mówi. W styczniu chłopcy zdecydowali się na kolejną pracę – na zlecenie jednego z producentów zachęcali do zakupu sprzętu komputerowego, RTV i AGD w punktach sieci sklepów z elektroniką. Pracowali do lutego. – Praca była ciekawa i zarobki fajne. Dostawaliśmy 7,50 złotych za godzinę i mieliśmy jeszcze procent od sprzedaży – mówi Kamil.

Marzec 17, 2008 at 2:26 am Dodaj komentarz

Umiejętności miękkie.

Pracy na stanowisku zwykłego pracownika nie mógł sobie wyobrazić. Zdecydował się na założenie własnej firmy. – W niej też będę przełożonym, ale i prezesem – mówi. – To ja będę miał ostatnie słowo o wprowadzanych metodach zarządzania.

Zdzisław Betner, psycholog, ma duże wątpliwości co do słuszności takiej decyzji. – Uciekanie we własną firmę nie przyniesie nic dobrego – uważa. Przewiduje, że w nowym przedsiębiorstwie będzie duża rotacja pracowników. – Pracodawca będzie kształcił młodych, ale gdy już staną się bardziej doświadczeni, spróbuje się ich pozbyć. I w końcu odejdą tam, gdzie będą mieli szansę rozwoju..

Psycholog uważa też, że nie jest dobre chowanie się przed nowoczesnością. – Od tego nie ma ucieczki. Nowoczesny inżynier musi być wszechstronny – mówi.

Z raportu Polskiego Stowarzyszenia Zarządzania Kadrami wynika, że to właśnie możliwości rozwoju decydują o wyborze pracodawcy. Młodzi inżynierowie dokładnie sprawdzają, czego mogą się w firmie nauczyć i jakie kursy ukończyć. Liczą, że firma zafunduje im drogie szkolenie z coachingu, czyli samodoskonalenia. Do niedawna mogli z niego korzystać tylko najlepsi menedżerowie.

Pracodawcy dwoją się i troją, by mieć dobrą ekipę. Dlatego firmy doradcze najpóźniej na III roku wychwytują najlepszych studentów. Sprawdzają nie tylko wiedzę, ale właśnie kompetencje miękkie. Testują zachowania przyszłego pracownika w grupie, która ma wykonać konkretne zadanie. Czy jest liderem, czy też chowa się za plecami innych.

Roman Walkiewicz, właściciel kilkuosobowej firmy technologicznej Alco: – Jeszcze kilka lat temu wydawało mi się, że do zarządzania ludźmi przyjmę osobę po kierunku ekonomicznym – wspomina. – Teraz już wiem, że to musi być inżynier. Każdy pracownik mojej firmy ma nieustanny kontakt z klientami i musi znać techniczne szczegóły naszych projektów. Ideałem jest zatem inżynier mający wiedzę o zarządzaniu zdobytą na studiach podyplomowych.

Luty 19, 2008 at 2:00 pm Dodaj komentarz

Więcej kobiet w zarządzie

Od początku grudnia norweskie firmy zostały zobowiązane, by 40% zarządu stanowiły kobiety. Nakaz dotyczy blisko 500 korporacji. Kto się nie dostosuje, zostanie ukarany. Teoretycznie można nawet zamknąć przedsiębiorstwo, ale norweski minister przemysłu i handlu, uspokaja, że z pewnością do tego nie dojdzie. To pierwsze na świecie uregulowanie prawne tego rodzaju.

Obecnie panie stanowią ok. 35% zarządu. Jeszcze 5 lat temu zajmowały jedynie 7% miejsc. Nowe prawo zostało uchwalone w 2003 roku. Od tamtego czasu Norwegia znacznie wyprzedziła USA, ponieważ za oceanem kobiety stanowią tylko 14,8% zarządów 500 największych firm.

Na razie nie wiadomo co zmieni nowe prawo. Pytani o ocenę nowych regulacji mężczyźni twierdzili, że przed spotkaniami zarządu panowie wykonują np. więcej prac domowych, by zaimponować swoim koleżankom. Sceptycy prorokują, że będą musieli zwolnić czy przesunąć do innego działu dobrego pracownika, tylko po to, by zrobić miejsce dla kobiety.

Grudzień 18, 2007 at 2:14 am Dodaj komentarz

Rezygnacja z pracownika na umowie zlecenia

Jeżeli przez ostatnie 5 lat wykonywałem umowę zlecenie dla tego samego pracodawcy według wcześniej określonego klucza pracy, może z dnia na dzień zrezygnować z moich usług, czy musi powiedzmy wcześniej jakiś czas poinformować mnie o rezygnacji z moich usług, czy mam w takim sporze jakieś prawa czy całkowicie prawo jest po stronie zlecającego pracę. (Michał)

<!–0–>Odpowiedź eksperta

Jeżeli wykonywana umowa zlecenia była rzeczywiście umową zlecenia, a nie umową o pracę, to stosuje się art. 746 Kodeksu cywilnego, zgodnie z którym dający zlecenie może je wypowiedzieć w każdym czasie, bez wcześniejszego uprzedzenia (chyba że inaczej ma Pan zapisane w umowie). Jednakże powinien zwrócić Panu wydatki, które Pan poniósł, aby należycie wykonać zlecenie oraz wypłacić wynagrodzenie za dotychczas wykonane czynności, a jeżeli wypowiedzenie nastąpiło bez ważnego powodu, powinien także naprawić szkodę, jeżeli taka nastąpiła z powodu wcześniejszego wypowiedzenia zlecenia. W razie sporu właściwy jest sąd cywilny. Natomiast inaczej przedstawia się sytuacja, jeżeli pracował Pan jak pracownik (określone miejsce pracy, godziny pracy, lista obecności, polecenia przełożonego). Wówczas może Pan wystąpić z pozwem o ustalenie istnienia stosunku pracy albo odwołać się od wypowiedzenia umowy o pracę niezgodnego z przepisami i dodatkowo wystąpić np. o nadgodziny, o ekwiwalent za urlop. Wszystko jednak zależy, czy pracował Pan jak zleceniobiorca czy jak pracownik.

Listopad 18, 2007 at 1:57 pm Dodaj komentarz

Fachowca wyszkolą na zlecenie

Nietypowy układ oświatowo-biznesowy. Szkoła się cieszy, bo nie będzie już kształcić potencjalnych bezrobotnych. Przedsiębiorca jest zadowolony, bo wreszcie znajdzie wykwalifikowanych pracowników.

Jeżeli plan się powiedzie, jeszcze w tym roku w Zespole Szkół nr 2 w Chęcinach powstanie zasadnicza szkoła zawodowa kształcąca elektryków automatyków.

To konsekwencja spotkania Ryszarda Barwinka, członka Zarządu Starostwa Powiatowego w Kielcach, i Ryszard Iwańczyk, bliskiego współpracownika Bogusława Wypychewicza, prezesa Zakład Produkcji Urządzeń Elektrycznych.

- Pan Wypychewicz wyznał, że chętnie zatrudniłby młodych, dobrze wykształconych absolwentów szkół zasadniczych i techników, ale tych po prostu nie ma. Podchwyciłem, że przecież mamy szkołę, która mogłaby kształcić w tym kierunku. Prezes zadeklarował współpracę i zaczęliśmy działać – opowiada Barwinek.

Ryszard Iwańczyk, dyrektor ds. finansowo-handlowych w ZPUE: – Chcemy się dalej rozwijać. Nie ma co ukrywać, że przeszkodą w tym jest brak przygotowanych do zawodu pracowników. Tylko w ubiegłym roku zatrrudniliśmy do pracy 200 osób, potrzebujemy drugie tyle, a nie bardzo jest skąd ich wziąć.

Spółka rozpoczęła już współpracę z Zespołem Szkół Elektrycznych w Kielcach i Jędrzejowie, także z Politechniką Świętokrzyską. – Mimo to wciąż brakuje nam pracowników, szczególnie elektryków-automatyków, mechaników, potrzebujemy ludzi do obsługi centrów obróbczych – wylicza dyrektor Iwańczyk. – Uczniom jesteśmy w stanie zapewnić praktyki na wydziałach produkcyjnych pod okiem instruktorów, a najlepszym pracę zaraz po szkole – dodaje.

- Bardzo się cieszę, że pojawiła się możliwość takiej współpracy. Dla nas to ważne, bo oznacza, że nie będziemy produkować kolejnych bezrobotnych. Taka powinna być oświata – reagująca na potrzeby rynku – podkreśla Barwinek.

W przyszłym tygodniu zaplanowane jest spotkanie dyrektora Iwańczyka z władzami starostwa oraz dyrekcją szkoły. – Chcemy działać szybko, tak by nowy kierunek powstał już od września tego roku – zapowiada Barwinek.

Zakład Produkcji Urządzeń Elektrycznych jest krajowym liderem w wytwarzaniu kontenerowych stacji transformatorowych. Jego właściciel Bogusław Wypychewicz znajduje się na liście 100 najbogatszych Polaków – według tygodnika „Wprost” zajmuje na niej 96. miejsce. Jego majątek szacowany jest na 175 mln zł. 18 lat temu Wypychewicz w garażu teścia założył jednoosobową firmę produkującą złącza kablowe. Teraz to spółka giełdowa mająca swoje filie w Bułgarii i Serbii, produkująca urządzenia dla krajów UE, także do USA i Rosji.

Listopad 18, 2007 at 1:56 pm Dodaj komentarz


Kategorie

  • Blogroll

  • Kanały


    Follow

    Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.