Młodociani niemile widziani
marzec 17, 2008
Właśnie ze względu na skomplikowane procedury zatrudnienia takich pracowników, wielu pracodawców nie chce się na nich decydować. – Mam problemy z kadrą, szczególnie z obsługą kelnerską, ale staram sobie jakoś radzić. Myślałam o licealistach, ale zrezygnowałam z tego pomysłu. Takiego pracownika trzeba przecież przeszkolić, a na to trzeba czasu. Zatrudnianie kogoś na umowę o pracę na dwa miesiące po prostu mi się nie opłaca – mówi właścicielka jednej z poznańskich restauracji.
Podobnego zdania jest Roman Lewandowski, rzecznik sieci sklepów Rossmann: – Przyjęć sezonowych nie praktykowaliśmy nigdy i raczej nie będziemy praktykować. Praca w sklepie wymaga już pewnego doświadczenia i, przede wszystkim, dyspozycyjności. Postanowiliśmy “uderzyć” w inną grupę wiekową i dotrzeć do osób po czterdziestce. Uważam, że takie działanie jest bardziej prospołeczne, niż zatrudnianie młodocianych – mówi.
Krzysztof Kłapa z McDonald’s: – U nas szkolenia stanowiskowe odbywają się w zakresie obowiązku pracy. Osoby, które zatrudnialiśmy podczas wakacji najczęściej pracowały w naszych restauracjach w wymiarze jednego miesiąca i jest to dla nas całkowicie do zaakceptowania.
Młodociana siła robocza jest najczęściej traktowana właśnie jako pomoc doraźna – w okresie większego spiętrzenia i obłożenia obowiązkami, a także w okresie urlopowym. Wtedy pracodawcy nie mają najczęściej innego wyjścia – studenci zwykle wybierają wyjazdy zagraniczne, a wiele starszych osób po prostu nie chce pracować za oferowane przez polskich pracodawców stawki.
Na taką, dodatkową pracę przed ostatnimi świętami Bożego Narodzenia, za namową kolegi z klasy zdecydował się Kamil, uczeń drugiej klasy technikum w Sopocie. Pracę pomocnika w sklepie odzieżowym znalazł przez Młodzieżowe Biuro Pracy przy Ochotniczym Hufcu Pracy w Gdyni. Pracowali przez 2,5 tygodnia. – Zdecydowałem się głównie ze względu na kolegę, który strasznie mnie do tej pracy namawiał. Poza tym pomyślałem, że na święta przydadzą mi się dodatkowe pieniądze – mówi. W styczniu chłopcy zdecydowali się na kolejną pracę – na zlecenie jednego z producentów zachęcali do zakupu sprzętu komputerowego, RTV i AGD w punktach sieci sklepów z elektroniką. Pracowali do lutego. – Praca była ciekawa i zarobki fajne. Dostawaliśmy 7,50 złotych za godzinę i mieliśmy jeszcze procent od sprzedaży – mówi Kamil.
Entry Filed under: freelancer, internet, jobs, praca, praca w internecie, pracuj, telepraca, webdesigner, webmaster, zlecenia, zlecenia o prace. .
Trackback this post | Subscribe to the comments via RSS Feed